avatar

Maniek1981 Trzemeszno








I n f o r m a c j e :
Przejechane kilometry: 101080.84 km
Km w terenie: 12730.30 km (12.59%)
Czas na rowerze: 164d 11h 40m
Średnia prędkość: 25.59 km/h
===>>> Więcej o mnie <<<===





2025
button stats bikestats.pl

2024
button stats bikestats.pl

2023
button stats bikestats.pl

2022
button stats bikestats.pl

2021
button stats bikestats.pl

2020
button stats bikestats.pl

2019
button stats bikestats.pl

2018
button stats bikestats.pl

2017
button stats bikestats.pl

2016
button stats bikestats.pl

2015
button stats bikestats.pl

2014
button stats bikestats.pl

Odwiedzone gminy


Strava



Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy maniek1981.bikestats.pl



Archiwum bloga

  • DST 57.75km
  • Teren 11.00km
  • Czas 02:09
  • VAVG 26.86km/h
  • VMAX 45.13km/h
  • Kalorie 2264kcal
  • Podjazdy 273m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy / z pracy + serwis

Piątek, 26 maja 2017 · dodano: 28.05.2017 | Komentarze 0

Droga do i z pracy, to nic szczególnego. Po pracy zanim dotarłem do domu, wjechałem do Grzegorza w celu małego serwisu. Od kilku dni coś mi leciutko trzeszczało. Określiłbym to jako takie cykliczne cykanie. Na pierwszy ogień poszły pedały, ale to nie było to. Dalej krótka przejażdżka we dwoje i nasłuchiwanie. Padło na korbę, albo tylne koło. Grzegorz od razu zajrzał do obu podzespołów. Piachu było tam masakrycznie dużo. Zapewne był to piach, który zebrał się tam po czterech maratonach MTB. Przeczyszczony został bębenek, nasmarowane łożyska w piaście. Następnie małe czyszczenie supportu korby. Łożyska okazały się być w porządku, a osobiście podejrzewałem właśnie to. Niemniej po wyczyszczeniu dzięki nieocenionej pomocy Grzegorza, wkurzający dźwięk zanikł i mogę dalej cieszyć się z jazdy słuchając tylko szumu wiatru i trzaskających spod kół kamyków na drogach szutrowych ;-)


  • DST 53.18km
  • Teren 9.00km
  • Czas 02:06
  • VAVG 25.32km/h
  • VMAX 39.28km/h
  • Kalorie 2024kcal
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy / z pracy...

Wtorek, 23 maja 2017 · dodano: 25.05.2017 | Komentarze 2

Standardowy dojazd do pracy i powrót wieczorem. Nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie incydent w Lasach Królewskich. Jechałem sobie spokojnie, było coś koło godziny 22:00, więc ciemno jak w ... . Widziałem, że mijam kolesia, który idzie krawędzią drogi, aż tu nagle jakiś pitt bull albo coś podobnego ruszyło za mną na pełnej agresji!!! Dostałem takiego powera, że gdybym jechał na Stravie i był w tym miejscu segment, to bankowo poprawiłbym czas. I to wszystko pod górkę, a to bydle pogoniło mnie dobre 300 metrów, po czym odpuściło. Dalsza część trasy bez "przygód".


  • DST 49.20km
  • Teren 19.50km
  • Czas 01:52
  • VAVG 26.36km/h
  • VMAX 42.57km/h
  • HRmax 164 ( 87%)
  • HRavg 141 ( 75%)
  • Kalorie 1428kcal
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Jezioro Kamienieckie i PPK

Poniedziałek, 22 maja 2017 · dodano: 25.05.2017 | Komentarze 2

Po niedzielnym maratonie w Górznie zmęczenie nie było duże, więc w poniedziałkowe popołudnie wyskoczyłem z Kacprem i Krzychem pokręcić po okolicy. Najpierw przez Trzemżal i Kamieniec dojechaliśmy nad jezioro Kamienieckie...


Następnie singlem wzdłuż linii brzegowej jeziora pomknęliśmy w kierunku Myślątkowa. Cały czas cisnęliśmy terenem, krótko zahaczając o odcinek asfaltowy w kierunku Skubarczewa, po czym ponownie schowaliśmy się w zarośla Powidzkiego Parku Krajobrazowego. Leśnymi duktami dojechaliśmy w rejon Kinna, skąd już asfaltowym wariantem przez Ostrowite Prymasowskie dojechaliśmy do Gaju. W sumie to sam dojechałem, bo chłopaki nie wytrzymali mojego tempa. W Gaju zrobiłem pauzę w oczekiwaniu na kompanów. I tak sobie czekałem i czekałem, minęło ponad pięć minut, a ich nadal nie było. Pomyślałem, że nie było możliwym, bym aż tak im odjechał. Domyśliłem się, że pojechali skrótem polnym, więc ruszyłem dalej. Jadąc dalej sam obrałem wariant z kolejną dawką terenu i lasów w rejonie Krzyżówki. Dojechałem do Miatów, a stamtąd już powrót standardową trasą. Wyszedł z tego przyjemny pokręcony w dobrej pogodzie i na lajcie w trip ;-)


  • DST 41.10km
  • Teren 36.00km
  • Czas 02:16
  • VAVG 18.13km/h
  • VMAX 52.46km/h
  • HRmax 179 ( 95%)
  • HRavg 162 ( 86%)
  • Kalorie 1911kcal
  • Podjazdy 383m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Solid MTB Górzno

Niedziela, 21 maja 2017 · dodano: 22.05.2017 | Komentarze 1

Niedziela, 21 maj 2017, to czwarty start z cyklu Solid MTB Maraton. Tym razem udaliśmy się do Górzna. Wyjazd na spokojnie, by na miejscu mieć zapas czasowy, ale w okolicach Czerniejewa otrzymaliśmy telefon od Radka, że ma problemy sprzętowe. Spowodowało to, że zrobiło się pół godziny poślizgu i w Górznie zameldowaliśmy się później niż planowaliśmy. Z braku czasu rozgrzewka znowu nie taka jak powinna być i ustawienie się w sektorze na szarym końcu. Co zrobić, takie życie. W przeciwieństwie do Śremu czułem się dobrze, więc byłem dobrej myśli. Start i od razu całkiem ostre ciśnięcie. Wszędzie wszechogarniający kurz i piach...

fot. Ewa Tumiłowicz (DGR Racing Team)

Początkowe fragmenty trasy były dosyć płaskie, więc tempo mocne. Nie chciałem za mocno się forsować, bowiem wiedziałem, że od 19 kilometra zacznie się ostre naparzanie pod górę. Mimo to na brukowym podjeździe zostawiam za sobą kilkanaście osób. Jechało się dobrze, a stawka powoli przerzedzała się. Ulokowałem się w kilkuosobowej grupce, która cisnęła tempem odpowiednim dla mnie. I wszystko było fajnie, aż do momentu rozjazdu dystansów Mini i Mega/Giga. Ja w lewo na Mega, a cała reszta w prawo na Mini, i w ten sposób zostałem sam...

fot. Ewa Tumiłowicz (DGR Racing Team)

Nie zamierzałem zwalniać i czekać na innych, więc trzeba było powoli i mozolnie odrabiać dystans do tych przede mną. Pierwsze osoby dopadam na stromych podjazdach i trzymam się w tej grupce. Po rozjeździe zaczęła się większa zabawa w postaci stromych podjazdów i ostrych zjazdów. Gdy większość myślała już powoli o mecie, gdzieś na 25 kilometrze nastąpił punkt kulminacyjny. Podjazdy, które mało kto pokonywał w siodełku. Wielu zawodników podprowadzało rowery na wzniesieniach. Ja starałem się wjeżdżać ile mogłem. W dwóch miejscach zszedłem i podprowadziłem, ale pozostałe podjazdy pokonałem z zaciśniętymi zębami. Pozwoliło mi to wyprzedzić kilku, może nawet kilkunastu z nich. Na 30 kilometrze długi i stromy zjazd, czyli to co lubię. Rozwinąłem prędkość ponad 52 km/h, ale na dole trzeba było mocno uważać z uwagi na sporą ilość piachu. Pokonałem tą przeszkodę sprawnie i dalej cisnąłem. Wiedziałem, że do mety coraz bliżej. Ostatnie 2 kilometry depnąłem mocniej, bo siły jeszcze były i z zadowoleniem minąłem linię mety. Poszło dużo lepiej niż w Śremie i oby to była taka bariera minimum jeśli chodzi o zdobywane punkty. Po przejechaniu mety pojechałem jeszcze na krótki rozjazd. Przy samochodzie spotkałem Marka i razem udaliśmy się na konsumpcję celem uzupełnienia kalorii. Ogólnie rzecz biorąc maraton w Górznie bardzo mi się podobał, trasa dla mnie odpowiednia i oby tak dalej ;-)


Czas: 1h 59m 10s
Miejsce: 148/215 open
Kat. M3: 65/80
Kategoria Zawody


  • DST 41.36km
  • Teren 14.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 24.09km/h
  • VMAX 43.16km/h
  • Kalorie 1572kcal
  • Podjazdy 162m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy / z pracy...

Sobota, 20 maja 2017 · dodano: 20.05.2017 | Komentarze 0

Rankiem do pracy trasą podobną do tej piątkowej, tyle że nie musiałem jechać do paczkomatu. Wiatr dawał się we znaki i było już czuć chłodniejsze powietrze. Z pracy przy zachmurzonym niebie wariantem identycznym, jak wczoraj. Z Wełnicy rozlega się przyjemy widok na pola rzepaku patrząc w kierunku Gniezna...


I widok w panoramie...


Dalej jazda przez Jankowo Dolne, Kalinę, Wymysłowo i Święte. Testowałem też dzisiaj nowe buty, które udało się bardzo korzystnie kupić...


Nortwave Scorpius 2 SRS świetnie trzymają się nogi. W porównaniu z wcześniej posiadanymi Muddyfox'ami te tworzą ze stopą niemal jedność :-) I przede wszystkim są lekkie i sztywne. Na maratonach MTB powinny się sprawdzić. Pierwszy poważny test już jutro. Trzymajcie kciuki ;-)


  • DST 43.10km
  • Teren 14.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 23.51km/h
  • VMAX 38.40km/h
  • Kalorie 1629kcal
  • Podjazdy 270m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy / z pracy...

Piątek, 19 maja 2017 · dodano: 19.05.2017 | Komentarze 0

Rankiem do pracy. Tym razem przez Święte, Wymysłowo, Kalinę, Wierzbiczany i paczkomat przy Kauflandzie w Gnieźnie. W rejonie stawów przy torach kolejowych minąłem się z Micorem, który zapewne cisnął na kolejne pętle treningowe. Z pracy przez Wełnicę, Jankowo Dolne, Kalinę, Wymysłowo i Święte. Dzisiaj kręciłem na totalnym lajcie, bez większego wysiłku. Nogi muszą być wypoczęte na niedzielę ;-)


  • DST 31.63km
  • Teren 14.00km
  • Czas 01:14
  • VAVG 25.65km/h
  • VMAX 42.64km/h
  • Kalorie 1231kcal
  • Podjazdy 160m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Terenowa pętelka i odebrać auto z serwisu

Czwartek, 18 maja 2017 · dodano: 19.05.2017 | Komentarze 0

Czwartek dniem wolnym od pracy, ale na kręcenie czasu niewiele. Żona miała dzień dla siebie, więc ja zajmowałem się dziećmi. Postanowiłem, więc rankiem szybko wsiąść na rower pod pretekstem odbioru auta z serwisu i pokręcić ile możliwe. Zanim odebrałem auto wskoczyłem na pętelkę terenową w rejonie Wierzbiczan i ośrodka w Jankowie Dolnym. Pojeździłem troszkę po górkach, piachu i przez Wierzbiczany pomknąłem do Gniezna. Tam odbiór auta, wrzucenie roweru na pakę i powrót do Trzemeszna. W sumie dobre i te 30 km. Jak to się mówi: lepszy rydz, niż nic :D


  • DST 101.56km
  • Teren 19.00km
  • Czas 03:53
  • VAVG 26.15km/h
  • VMAX 42.42km/h
  • Kalorie 3985kcal
  • Podjazdy 406m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czerniejewo - S5, wieczorem z pracy

Środa, 17 maja 2017 · dodano: 18.05.2017 | Komentarze 3

Rankiem pojechałem zawieźć auto do serwisu szyb samochodowych. Tym razem w celu przyciemnienia szyb. Umówiłem się kilka dni wcześniej i zupełnie zapomniałem, że tego dnia pracuję na popołudnie. Nie opłacało mi się wracać do Trzemeszna, więc plan mógł być tylko jeden - zapakować rower na pakę i pokręcić przed pracą. Auto zostawiłem w serwisie, zabrałem klamoty i podjechałem do pracy je zostawić, tak aby swobodniej się kręciło. Z pracy już na luzaku ruszyłem na spontanicznie zaplanowaną trasę. Miałem trzy godziny czasu, więc można było zrobić jakąś sensowną trasę. Jako, że dawno nie było mnie w Czerniejewie, to skierowałem swoje dwa koła właśnie tam. Najpierw przejazd przez centrum Gniezna i wylot ulicą Wrzesińską, gdzie wbiłem się w ścieżkę rowerową, którą dojechałem do Cielimowa. Dalej w las w kierunku Gębarzewa, ale odbiłem nieco wcześniej i terenowym duktem dojechałem do samego Żydowa. Z Żydowa już asfaltem do samego Czerniejewa, a jak Czerniejewo to oczywiście pałac...


Krótka pauza i kręciłem dalej po parku...


Dalszy plan był taki, aby dojechać do serwisówki S5. Teoretycznie najprościej byłoby dojechać asfaltówką, która prowadzi z Czerniejewa prosto do Wierzyc, ale nie bardzo widział mi się ten wariant. Postanowiłem dojechać tam terenem, więc pomknąłem przez Lasy Czerniejewskie, których kompletnie nie znam. Jechałem na czuja. Leśny dukt musiał mnie przecież gdzieś doprowadzić. Jedynym ograniczeniem był czas, bo do pracy trzeba było zdążyć. I tak sobie jechałem i jechałem, aż wyjechałem w Przyborowie. Tu już tereny nieco znajome. Dalej kierowałem się żółtym szlakiem, by po kilku minutach dotrzeć w rejon drogi serwisowej przy węźle Wierzyce. No to byłem w domu. Kolejne kilometry jak po sznurku, aż do Gniezna. Gdzieś tam w rejonie Łubowa minąłem się z Kubolsky'm, który mknął w kierunku Poznania. Dojeżdżając do Gniezna zorientowałem się, że czasu mam jeszcze całkiem sporo, więc przez ul. Kiszkowską i Piekary pojechałem w kierunku Obory. Z Piekar rozlegał się przyjemny widok na uprawę rzepaku z katedrą w drugim planie...


Przed samą Oborą przejeżdżałem nad nowym odcinkiem S5...


Widać, że jakieś odcinki serwisowe powstają, więc być może szosowcy będą mieli kilka kolejnych kilometrów asfaltowych dywanów dla siebie. Z Obory pomknąłem w kierunku Zdziechowy, zahaczając o jej przedmieścia i dalej przez Krzyszczewo dotarłem do Gniezna. W Krzyszczewie z kolei przejazd pod S5 i tam też zaobserwowałem powstający odcinek serwisowy. Do Gniezna wjechałem od strony Pyszczyna, gdzie powstaje jakiś wielki magazyn. Wywnioskowałem to po kilku, może nawet kilkunastu stanowiskach do załadunku TIRów. W pracy zameldowałem się pół godziny przed czasem, gdzie spokojnie mogłem się odświeżyć i wziąć do roboty, a było co robić. Ciepło się zrobiło, to i ludzie garną po obuwie.

Wieczorem powrót z pracy. Celowo wybrałem wariant przez Dębówiec, Lasy Królewskie, Grabowo, Jastrzębowo i Kruchowo, bo w ten oto sposób pyknęła mi tego dnia druga setunia w tym roku :-)


  • DST 51.54km
  • Teren 7.50km
  • Czas 02:02
  • VAVG 25.35km/h
  • VMAX 42.50km/h
  • Kalorie 1999kcal
  • Podjazdy 296m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy / z pracy...

Poniedziałek, 15 maja 2017 · dodano: 18.05.2017 | Komentarze 1

Do pracy przez Wymysłowo, Kalinę i Wierzbiczany z wiatrem w ryja. Powrót według prognoz miał być z wiatrem w plecy, ale pogoda ponownie zrobiła mnie w balona. Wyszedłem z pracy, a tu jakoś wietrznie i zanosiło się na deszcz. Zamiast z zachodu wiało z północy, więc powrót przy bocznym wietrze. W międzyczasie dostałem info, że w Trzemesznie grzmi. I faktycznie jak wyjechałem na ulicę Orcholską i spojrzałem w kierunku Trzemeszna, to było tam czarno. Na Dębówcu wbiłem się do lasu, a tam mokro ze sporymi kałużami. Musiało kilkanaście, bądź kilkadziesiąt minut wcześniej całkiem mocno padać. Niemal do samego Trzemeszna było mokro, ale warunki całkiem znośne. Dobrze, że musiałem zostać ponad pół godziny dłużej w pracy, bowiem w przeciwnym wypadku opady, by mnie dopadły. A tak dojechałem do domu suchy :-)


  • DST 48.63km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 25.82km/h
  • VMAX 54.62km/h
  • HRmax 178 ( 95%)
  • HRavg 155 ( 82%)
  • Kalorie 1686kcal
  • Podjazdy 340m
  • Sprzęt Giant Revel 29er
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Wieniec - Mogilno - Duszno

Niedziela, 14 maja 2017 · dodano: 16.05.2017 | Komentarze 2

Na niedzielne kręcenie udało się zebrać czterech chłopa w osobach: Kacper, Grzegorz, Krzychu i ja. Startowaliśmy dosyć wcześniej, bowiem o godzinie 8:00. W południe miałem wyjazd do Poznania, więc trzeba było jakoś to zgrać w czasie. Trasę zaplanowaliśmy w kierunku Mogilna moim ulubionym wariantem przez Wieniec, a powrót przez Duszno. Do Wieńca dojazd przez Kruchowo, Ignalin, Przyjmę i Palędzie Kościelne. W lasach bukowych trafiliśmy na dosyć konkretną wycinkę, więc podłoże mocno zryte i miękkie. Warunki trochę podobne do "solidowych" maratonów MTB. W rejonie Wieńca zrobiliśmy pierwszą, krótką przerwę z widokiem na jezioro. Taka nasza standardowa miejscówka...


I nasza niedzielna ekipa...


Dalej mała pętelka wokół jeziora Chwałowskiego i przez Padniewko dotarliśmy do Mogilna. Tam drugi postój tego dnia. Tym razem nieco dłuższy, bowiem Kacper udał się do Biedry zakupić trochę kalorii. My rozsiedliśmy się leniwie przy fontannie i wygrzewaliśmy się na słońcu...


Rowery też odpoczywały...


Kacper w końcu się pojawił, więc można było ruszać dalej. Najpierw singielek wzdłuż jeziora Mogileńskiego, a dalej jazda przez Chabsko, Izdby w kierunku Duszna. Odcinek Chabsko - Izdby to już standardowo wyboje, koleiny, a miejscami kałuże i błoto. Takie małe MTB. Uroku temu duktowi nadawała piękna żółć kwitnącego rzepaku...


Odcinek do Duszna to tradycyjnie piaszczysty podjazd, ale po ostatnich opadach piach jeszcze całkiem zwarty. W Dusznie ostatni tego dnia postój pod wieżą widokową...


Końcowy odcinek, to ekspresowa jazda przez Wydartowo i Kruchowo wariantem asfaltowym. Trip udał się w pełni, a my wykorzystaliśmy najlepszą pogodę tego dnia. Po południu zaczęło się chmurzyć i tak błękitnego nieba już nie było. Czego chcieć więcej... :-)