
Maniek1981 Trzemeszno
Km w terenie: 12730.30 km (12.59%)
Czas na rowerze: 164d 11h 40m
Średnia prędkość: 25.59 km/h
===>>> Więcej o mnie <<<===













Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień14 - 0
- 2024, Sierpień17 - 0
- 2024, Lipiec10 - 0
- 2024, Czerwiec10 - 0
- 2024, Maj2 - 0
- 2024, Kwiecień1 - 0
- 2024, Marzec1 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień6 - 0
- 2023, Listopad2 - 0
- 2023, Wrzesień2 - 0
- 2023, Sierpień23 - 0
- 2023, Lipiec27 - 0
- 2023, Czerwiec14 - 0
- 2023, Maj14 - 0
- 2023, Kwiecień9 - 0
- 2023, Marzec4 - 1
- 2023, Luty6 - 0
- 2023, Styczeń11 - 0
- 2022, Grudzień8 - 0
- 2022, Listopad9 - 0
- 2022, Październik11 - 0
- 2022, Wrzesień24 - 0
- 2022, Sierpień23 - 0
- 2022, Lipiec24 - 0
- 2022, Czerwiec21 - 0
- 2022, Maj12 - 0
- 2022, Kwiecień7 - 0
- 2022, Marzec14 - 1
- 2022, Luty3 - 0
- 2022, Styczeń6 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad3 - 0
- 2021, Październik17 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 0
- 2021, Sierpień27 - 0
- 2021, Lipiec14 - 2
- 2021, Czerwiec21 - 0
- 2021, Maj15 - 0
- 2021, Kwiecień12 - 0
- 2021, Marzec15 - 0
- 2021, Luty9 - 0
- 2021, Styczeń10 - 2
- 2020, Grudzień11 - 4
- 2020, Listopad9 - 4
- 2020, Październik11 - 3
- 2020, Wrzesień20 - 3
- 2020, Sierpień12 - 12
- 2020, Lipiec9 - 4
- 2020, Czerwiec17 - 5
- 2020, Maj15 - 15
- 2020, Kwiecień20 - 21
- 2020, Marzec18 - 8
- 2020, Luty2 - 0
- 2020, Styczeń6 - 6
- 2019, Grudzień13 - 13
- 2019, Listopad12 - 0
- 2019, Październik20 - 11
- 2019, Wrzesień29 - 6
- 2019, Sierpień19 - 4
- 2019, Lipiec18 - 11
- 2019, Czerwiec17 - 8
- 2019, Maj19 - 18
- 2019, Kwiecień18 - 2
- 2019, Marzec15 - 17
- 2019, Luty8 - 4
- 2019, Styczeń13 - 11
- 2018, Grudzień9 - 8
- 2018, Listopad13 - 24
- 2018, Październik17 - 23
- 2018, Wrzesień17 - 6
- 2018, Sierpień15 - 19
- 2018, Lipiec29 - 31
- 2018, Czerwiec17 - 5
- 2018, Maj20 - 7
- 2018, Kwiecień20 - 12
- 2018, Marzec14 - 7
- 2018, Luty8 - 4
- 2018, Styczeń8 - 2
- 2017, Grudzień11 - 6
- 2017, Listopad12 - 25
- 2017, Październik14 - 20
- 2017, Wrzesień17 - 14
- 2017, Sierpień17 - 26
- 2017, Lipiec20 - 33
- 2017, Czerwiec24 - 26
- 2017, Maj20 - 26
- 2017, Kwiecień16 - 10
- 2017, Marzec14 - 12
- 2017, Luty12 - 24
- 2017, Styczeń14 - 27
- 2016, Grudzień7 - 10
- 2016, Listopad6 - 2
- 2016, Październik7 - 5
- 2016, Wrzesień21 - 7
- 2016, Sierpień10 - 4
- 2016, Lipiec15 - 4
- 2016, Czerwiec14 - 6
- 2016, Maj19 - 20
- 2016, Kwiecień7 - 8
- 2016, Marzec13 - 7
- 2016, Luty8 - 8
- 2016, Styczeń5 - 5
- 2015, Grudzień17 - 18
- 2015, Listopad15 - 10
- 2015, Październik16 - 20
- 2015, Wrzesień24 - 16
- 2015, Sierpień27 - 27
- 2015, Lipiec23 - 12
- 2015, Czerwiec23 - 34
- 2015, Maj20 - 25
- 2015, Kwiecień13 - 22
- 2015, Marzec17 - 29
- 2015, Luty16 - 14
- 2015, Styczeń11 - 26
- 2014, Grudzień8 - 11
- 2014, Listopad10 - 6
- 2014, Październik24 - 18
- 2014, Wrzesień17 - 2
- 2014, Sierpień14 - 2
- DST 52.83km
- Teren 5.00km
- Czas 03:41
- VAVG 14.34km/h
- VMAX 44.23km/h
- Kalorie 1902kcal
- Podjazdy 285m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Rajd rowerowy z córką
Sobota, 13 maja 2017 · dodano: 14.05.2017 | Komentarze 4
W sobotę wybrałem się na rajd rowerowy z córką. Generalnie mógłbym sobie zrobić w tym czasie dystans 100+, ale skoro córka chciała jechać na rajd, to nie wypadało odmawiać. W ubiegłym roku miała o tyle łatwiej, że trochę jechała samodzielnie, trochę na holowniku. Teraz ma większy rower i musi kręcić własnymi siłami. Jak na pierwszy dłuższy wypad poszło całkiem sprawnie, bowiem pokonany dystans 32 km w wieku niespełna 9 lat trzeba uznać za solidny kilometraż :-) Trasa rajdu wiodła z Trzemeszna do Gniezna przez Rudki, Kozłowo, Jastrzębowo i Strzyżewo Kościelne. Na początku zostaliśmy sporo w tyle, ale nie przejmowałem się tym. Najważniejsze było, że córka jechała swoim tempem i miała tyle zaparcia, aby dojechać do Gniezna. Kiedy cała reszta pojechała przez Jastrzębowo, my aby nadrobić stratę myknęliśmy w Kozłowie w terenowy skrót w kierunku Strzyżewa Paczkowego...
W Strzyżewie spotkaliśmy cały skład rajdu i do Gniezna już razem jechaliśmy w kolumnach. W Gnieźnie w programie było zwiedzanie katedry z przewodnikiem. My postanowiliśmy w tym czasie poczekać na zewnątrz. W nagrodę za pokonany dystans pobiegłem kupić młodej dobrego loda o smaku truskawkowym, którego z zadowoleniem wszamała w oczekiwaniu na zwiedzających katedrę. W tym czasie strażacy uczestniczyli w uroczystej mszy świętej. Ciekawym wozem pod katedrę dotarli strażacy z OSP w Czerniejewie...

Czas zwiedzania katedry mocno się wydłużał, więc razem z córką pojechaliśmy dalej, na peryferia Gniezna, gdzie zaplanowane było ognisko. Po kilku minutach dotarli pozostali i można było rozpalać ognisko. A skoro ognisko, to oczywiście pieczenie kiełbasek...

Po konsumpcji każdy z uczestników otrzymał drobny i praktyczny upominek...

Następnie wszyscy ruszyli w drogę powrotną do Trzemeszna. Ja natomiast pojechałem do rodziców, gdzie córka została, bowiem droga powrotna, to byłoby już trochę za dużo, jak na jej pierwszy dłuższy dystans. I tak jestem dumny, że samodzielnie przejechała 32 km :-) Od rodziców pomknąłem już tempem normalnym dla mnie w kierunku Trzemeszna. W Wymysłowie dopadłem pozostałych uczestników rajdu, ale dalej kontynuowałem jazdę swoim tempem prosto do domu, bowiem czas naglił. W domu szybki prysznic i trzeba było jechać na urodziny. Ogólnie dzień udany i najważniejsze, że córka zadowolona :-)
- DST 55.54km
- Teren 7.00km
- Czas 01:59
- VAVG 28.00km/h
- VMAX 40.43km/h
- Kalorie 2206kcal
- Podjazdy 348m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy / z pracy...
Piątek, 12 maja 2017 · dodano: 12.05.2017 | Komentarze 4
Nareszcie pogoda pozwoliła, by w normalnych warunkach można było śmignąć do pracy. Dojazd przez Wymysłowo, Kalinę i Wierzbiczany. Wiatr przyjemnie wiał w plecy i średnia dojazdu do pracy wyszła ponad 27 km/h. Z pracy już tak przyjemnie się nie zapowiadało, bowiem z wiatrem z boku albo w ryja. Ale to był dobry motywator do strzelenia sobie małego treningu w drodze do domu. Poprzeczkę ustawiłem sobie, tak by utrzymać dzienną średnią dojazdu do i z pracy na poziomie >27 km/h. Pognałem przez Dębówiec, Lasy Królewskie, Grabowo, Jastrzębowo, Kozłowo i Rudki. W Kozłowie minąłem się z grupą szosowców złożoną w większej części z chłopaków z GKKG :-) Po dojeździe do domu okazało się, że średnią nie tyle utrzymałem, ale nawet podniosłem do niemal 28 km/h. Wychodzi więc na to, że z wiatrem w ryja można jechać szybciej niż w plecy :D Kategoria Praca / służbowo
- DST 32.21km
- Teren 18.00km
- Czas 01:18
- VAVG 24.78km/h
- VMAX 50.24km/h
- HRmax 179 ( 95%)
- HRavg 154 ( 82%)
- Kalorie 1146kcal
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Wierzbiczany i Jankowo Dolne
Wtorek, 9 maja 2017 · dodano: 09.05.2017 | Komentarze 1
Zgadałem się z Kacprem, że po obiedzie wyskoczymy pokręcić trochę w terenie. Skoro teren, to najbliżej oczywiście w rejon Wierzbiczan. Z Trzemeszna pojechaliśmy w kierunku Miatów, gdzie wbiliśmy się do lasu. Tak kręciliśmy długi czas jadąc przez Krzyżówkę, nieopodal Lubochni i Kujawek, Wymysłowo, Kalinę docierając do ośrodka w Jankowie Dolnym. Tam chwila przerwy, gdzie w międzyczasie orientuję się, że mój stary smartfon coś świruje i zamiast rejestrować ślad treningu, to wciąż się resetuje (trzeba będzie sprawdzić ustrojstwo). Dalej pojechaliśmy wzdłuż jeziora zobaczyć tor do downhillu. Miałem taki plan, że gdzieś trzeba zacząć ćwiczyć podjazdy. Udało się wjechać, ale oczywiście nie po najbardziej stromym odcinku. Z Jankowa przez Kalinę, Wymysłowo i Miaty wróciliśmy do Trzemeszna.- DST 5.89km
- Czas 00:16
- VAVG 22.09km/h
- VMAX 38.98km/h
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Ogarnięcie sprzętu
Piątek, 5 maja 2017 · dodano: 09.05.2017 | Komentarze 0
Po środowym maratonie w Śremie trzeba było ogarnąć w końcu rower. O ile czwartek był dla mnie kolejnym dniem męki z wirusem, to w piątek było już lepiej. Postanowiłem, więc wieczorem podjechać na myjkę i umyć brudasa. Następnie krótka rundka do Rudek, aby pęd wiatru osuszył rower i powrót ścieżką rowerową. Po powrocie wyczyściłem i przesmarowałem łańcuch oraz golenie amora i sprzęt gotowy jest do kręcenia kolejnych kilometrów :-)- DST 54.09km
- Teren 50.00km
- Czas 03:09
- VAVG 17.17km/h
- VMAX 41.03km/h
- HRmax 179 ( 95%)
- HRavg 162 ( 86%)
- Kalorie 3009kcal
- Podjazdy 676m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Solid MTB Śrem
Środa, 3 maja 2017 · dodano: 06.05.2017 | Komentarze 3
Środa - 3 maja, a więc kolejny wyścig cyklu Solid MTB. Obudziłem się rano i od razu czułem, że nie jest dobrze. Tak jakoś dziwnie było mi na żołądku i nie najlepiej się czułem. Na śniadanie miałem tradycyjnie zjeść makaron, ale gdy tylko zacząłem go konsumować pojawił się wstręt. Pomyślałem sobie, że zanim dojedzie się do Śremu to przejdzie. Na miejscu okazało się, że jest gorzej niż myślałem. Oprócz wariacji żołądkowych dopadła mnie także biegunka. Co za niefart sobie pomyślałem. Stwierdziłem, że wystartować trzeba skoro się już tu przyjechało, a co będzie zobaczymy na trasie. Start standardowo z czwartego sektora. O ile w poprzednich dwóch wyścigach miałem jakiegoś kolegę z zespołu w sektorze, o tyle teraz byłem osamotniony. Ruszyłem dosyć ostrożnie, będąc niepewnym swojej dyspozycji...
fot. Ewa Tumiłowicz (DGR Racing Team)
Przejechałem tak jakieś 5-6 km i nieco przyspieszyłem. Dosyć szybko moim oczom ukazał się bufet. Stwierdziłem, że skoro nie zjadłem śniadania, to chwycę chociaż pół banana. Nie wyszło to mi na dobre, gdyż chwilę później moje rewolucje żołądkowe się nasiliły. Jechałem z dużym dyskomfortem, więc postanowiłem uspokoić jazdę i usiąść na koło dwóm rywalkom...

fot. Robert Dakowski
Trasa była całkiem wymagająca, sporo podjazdów...

fot. Robert Dakowski
... i krętych zjazdów. O szybkich i długich zjazdach można było zapomnieć, więc czasu na odpoczynek niewiele. Krótkie chwile na złapanie oddechu i wciągnięcie żelu, to dwa płaskie odcinki przelotowe między polami. Ale, żeby nie było za łatwo tam jazdę uprzykrzał nieprzyjemny wiatr. Pod koniec pierwszej pętli czułem się źle. Nie było to jakieś duże zmęczenie, ale problemy zdrowotne. Nawet izotonik z bidonu powodował odruchy wymiotne. Na rozjeździe oczywiście górę nad rozsądkiem wzięła ambicja i zamiast do mety pojechałem na drugą pętlę. Wiedziałem dobrze, że będę na niej cierpiał i będzie bardzo ciężko, ale to właśnie jestem cały ja. Do 35 km jakoś to jeszcze szło. W bufecie zgarnąłem butelkę wody, która smakowała mi jak nigdy i kręciłem dalej. Z każdym kilometrem było coraz ciężej i czułem, że dojechanie do mety będzie wyczynem. Na domiar złego w pewnym momencie zaczęło obcierać mi przednie koło. Spojrzałem w dół, a tam otwarty zacisk!!! Przymusowy chwilowy postój, kontrola czy poza zwykłym otwarciem zacisku nie ma innej przyczyny i mogłem kontynuować jazdę. Od 40 km moje tempo spadło i liczyło się już tylko dojechanie do mety. W międzyczasie zdublowany zostałem przez najlepszą piątkę dystansu Giga. Gdy mój licznik wskazywał 48 km i zacząłem odliczanie ostatniego kilometra na trasie minąłem znak 3 km do mety. Pomyślałem sobie za jaką karę. Miało być 49, a wyjdzie 52 km. Ale jechać trzeba było. Dałem radę przejechać 48 km, to te ostatnie 3 km też dam radę!!! Na metę wjechałem po nieco ponad 3 godzinach jazdy i miałem serdecznie dosyć. Gdy spojrzałem na wyniki dystansów, to okazało się, że wielu zawodników odpuściło i pojechało Mini, gdzie normalnie jeździli Mega. Spowodowało to, że zostałem sklasyfikowany gdzieś w ogonie. Niemniej uznałem pokonanie dystansu Mega w moim stanie zdrowotnym za osobisty sukces. Szkoda tylko, że uciekło trochę punktów do klasyfikacji generalnej, ale przy takim obrocie sprawy muszę liczyć na lepsze kolejne starty.
Po powrocie do domu okazało się, że moja młodsza córka także ma podobne objawy, a kolejnego dnia ten dziadowski wirus dopadł też moją żonę. Gdybym wcześniej o tym wiedział, to albo odpuściłbym start, albo pojechałbym tylko jedną pętlę Mini, a tak musiałem wystawić moją siłę woli na prawdziwą próbę. Ale co mnie nie zabije, to mnie wzmocni ;-)
Czas: 3h 01m 04s
Miejsce: 162/185 open
Kat. M3: 64/67
Kategoria Zawody
- DST 48.83km
- Teren 11.00km
- Czas 01:51
- VAVG 26.39km/h
- VMAX 46.63km/h
- Kalorie 1909kcal
- Podjazdy 325m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy / z pracy...
Niedziela, 30 kwietnia 2017 · dodano: 30.04.2017 | Komentarze 1
Po godzinie 10 do pracy przy temperaturze rzędu 8°C, co w połączeniu z porywistym wiatrem odczuwalnie dawało pewnie koło 0°C. Nie zastanawiając się wiele wybrałem wariant jazdy przez Kruchowo, Jastrzębowo i Smolary. Tam już pod osłoną lasu jechało się przyjemniej. Gdzieś w połowie drogi między Gołąbkami, a Dębówcem minąłem się z chłopakami z Renault Sanok Team, którzy zmierzali w kierunku przeciwnym. Ostatni odcinek dojazdu do pracy to jazda ulicą Orcholską z wiatrem w plecy, więc poszło całkiem sprawnie.Wieczorem powrót przez Jankowo Dolne. Zajrzałem na moment do ośrodka, a tam całkiem sporo ludzi, otwarty sklep, czyli majówka pełną gębą. W porównaniu z rankiem wiatr niemal ucichł, więc zrobiłem krótki postój, by popatrzeć na bardzo spokojną taflę jeziora...

I ujęcie w panoramie...

Dalej pomknąłem przez wariantem terenowym przez os. Spokojne na Kalinie, rejon skarpy, Wymysłowo i lasem dotarłem w rejon Miatów. Tam już prosto asfaltem w kierunku Trzemeszna. Po drodze mijał mnie jeszcze prawdopodobnie fiat punto (nr rej. PGN ...GP) z gównażerią na pokładzie. Coś tam jeden nawalony pajac do mnie krzyczał i wymachiwał rękoma. Następnym razem jak tylko będzie to możliwe taki pajac dostanie w ryj, a rączki będą połamane i skończy się kozaczenie.
Kategoria Praca / służbowo
- DST 49.24km
- Teren 5.50km
- Czas 01:59
- VAVG 24.83km/h
- VMAX 37.45km/h
- Kalorie 1887kcal
- Podjazdy 423m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy / z pracy...
Sobota, 29 kwietnia 2017 · dodano: 30.04.2017 | Komentarze 0
Kategoria Praca / służbowo
- DST 71.80km
- Teren 36.00km
- Czas 02:55
- VAVG 24.62km/h
- VMAX 48.82km/h
- HRmax 176 ( 94%)
- HRavg 145 ( 77%)
- Kalorie 2335kcal
- Podjazdy 853m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Gniezno - Mnichowo - Kędzierzyn
Czwartek, 27 kwietnia 2017 · dodano: 30.04.2017 | Komentarze 0
W południe pojechałem załatwić sprawę papierkową do Gniezna. Po załatwieniu tego co miałem pomknąłem przez Skiereszewo w kierunku Mnichowa, a tam wykręciłem na Kokoszki. Na Kokoszkach zrobiłem małe kółeczko w okolicy żwirowni i pojechałem do Cielimowa. Tam myk do lasu miejskiego pojeździć po ścieżkach, którymi wcześniej nie miałem okazji się poruszać. Wyjechałem na ulicy Witkowskiej w rejonie pętli autobusowej. Dalej kierowałem się w kierunku Żelazkowa, ale po przejechaniu paruset metrów ponownie wbiłem się do lasu na wcześniej nie znane mi ścieżki...
Wyjechałem gdzieś między polami i tak jak droga prowadzi jechałem przed siebie. Okazało się, że dojechałem do Kędzierzyna. Rejony już znane, więc stamtąd przez N.W.N. i dalej lasem śmignąłem do Krzyżówki. Jako, że miałem jeszcze trochę czasu, to z Krzyżówki pomknąłem w rejon Kujawek i Wymysłowa, a następnie przez Miaty dotarłem do Trzemeszna.
- DST 47.29km
- Teren 12.00km
- Czas 02:01
- VAVG 23.45km/h
- VMAX 44.07km/h
- Kalorie 1760kcal
- Podjazdy 255m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy / z pracy...
Poniedziałek, 24 kwietnia 2017 · dodano: 30.04.2017 | Komentarze 0
Kategoria Praca / służbowo
- DST 45.35km
- Teren 43.00km
- Czas 02:36
- VAVG 17.44km/h
- VMAX 48.44km/h
- HRmax 187 (100%)
- HRavg 169 ( 90%)
- Kalorie 2623kcal
- Podjazdy 809m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Solid MTB Mchy
Sobota, 22 kwietnia 2017 · dodano: 25.04.2017 | Komentarze 3
Sobota, 22 kwietnia 2017, to start w kolejnym, drugim w tym sezonie maratonie MTB. Razem z chłopakami z Satpol GKKG wybraliśmy się do małej miejscowości Mchy nieopodal Książa Wielkopolskiego, by stawić czoła bardzo wymagającej trasie. Widząc profil trasy przed zawodami wiedziałem, że lekko nie będzie, ale to co zastałem po starcie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Przed samym startem krótka rozgrzewka, bo wiatr tak hulał, że na otwartym terenie nie było ochoty na coś więcej. W ruch poszły maści rozgrzewające, tak aby start przebiegł bezproblemowo. Po zawodach w Krzywiniu zostałem przesunięty o jeden sektor do przodu, więc ruszałem już nie z samego ogona, tylko z czwartą grupą zawodników...
fot. Ewa Tumiłowicz (DGR Racing Team)
Pierwsze trzy kilometry to jazda po płaskim, ale z mocno przeszkadzającym wiatrem. Miałem taki chytry plan, aby trzymać się Michała, który w Krzywiniu był o 2 minuty szybszy ode mnie. I tak sobie jechałem stwierdzając, że coś trochę wolno to idzie. Postanowiłem, więc przyspieszyć, wyprzedzając kilkunastu rywali. Tym sposobem dojechałem do Artura, który jechał w grupce trzymającej odpowiednie dla mnie tempo. Spokojnie kontrolowałem sytuację, ale gdzieś na 11 kilometrze plan wziął w łeb. Pierwszy bardzo wymagający podjazd i połowa grupy podprowadzała rowery. Miałem siły, by wjechać, ale na singlu nie było jak się przebić. Czoło grupki z Arturem odjechało i tyle go widziałem :D Michał z kolei został gdzieś z tyłu, a ja zastanawiałem się kiedy tylko mnie dojdzie. Niemniej jechałem swoje. Podjazdy szły całkiem sprawnie. Ogólnie to wciąż było do góry i na dół, do góry i na dół. Czasu na odpoczynek mało, bo zjazdy krótkie i zakończone zakrętami. Na bufecie zgarnąłem butelkę wody, kawałek pomarańcza i cisnąłem dalej. Wszystko szło elegancko do 20 kilometra. Wtedy zacząłem powoli czuć ilość podjazdów w nogach. Krótko za rozjazdem mini/mega byłem blisko gleby. Wjechałem w koleinę, a na zakręcie chcąc z niej wyjechać pociągnęło mnie. Udało się na czas podeprzeć i jechałem dalej...

fot. Ewa Tumiłowicz (DGR Racing Team)
Z każdym kilometrem zmęczenie rosło. Gdzieś na 25 kilometrze był stromy, kręty zjazd, na którym wyszedł brak mojego doświadczenia. Zbyt mocno przyhamowałem przednim hamulcem i postawiło mnie niemal w pionie na przednim kole. Cudem uniknąłem gleby, zeskakując z roweru. Utrzymałem się na nogach, kierownicę obróciło o 180°, a chwyt ugrzązł mi między udem, a spodenkami. Straciłem tu kilkanaście sekund, ale nie zrażałem się i cisnąłem dalej. Przed 30 kilometrem dojechał do mnie Krzychu, który jeździ razem z nami na zawody. Chwilę pogadaliśmy, a naszym oczom ukazał się autodrom 4x4. Piaszczysty zjazd, podjazd, znowu zjazd na którym się obejrzałem tylko za plecy i ten ułamek sekundy mógł drogo mnie kosztować. No końcu zjazdu były muldy i tak mnie wyrzuciło do góry, że nie wiedziałem co się dzieje :D Na szczęście udało się cało wylądować. W przeciwnym wypadku byłaby spektakularna gleba, a ja z pewnością, bym się nie pozbierał. Wyjazd z autodromu nastąpił kolejnym tego dnia stromym podjazdem. Wciągnąłem żel i jechałem dalej. Do 37 kilometra było całkiem dobrze. Na podjazdach zyskiwałem w stosunku do rywali, co mnie dziwiło. Ale najwidoczniej trudność trasy dawała się we znaki. Gdy pozostawało 5 km do mety zaczęło odcinać mi prąd. Nogi miały dość, ale też i meta była już niedaleko...

fot. strefasportu.pl
Ostatnie 3 km, to wyjazd z lasu i jazda po szutrowym dukcie między polami. Postanowiłem to wykorzystać, by depnąć jeszcze mocniej, bowiem trójka rywali była w zasięgu. Zbliżałem się do nich i gdy do mety zostawało jakieś 2 km dopadł mnie konkretny skurcz lewej łydki. W jednej chwili zrezygnowałem z próby dojścia tej trójki, a skupiłem się na obronie zajmowanego miejsca. Miałem jakieś 200 metrów przewagi nad rywalem, ale ten zbliżał się. Przewaga topniała, zrobiło się 100 m, następnie 50 i 20. Ostatnia prosta, zacisnąłem zęby, wszedłem w ostatni zakręt i udało się!!! Wpadłem na metę i byłem bardzo zadowolony, bowiem całkiem dobrze poradziłem sobie z wymagającą trasą. Do kolekcji doszedł kolejny "solidowy" medal za ukończenie wyścigu :-)

Muszę stwierdzić, że Krzywiń trzy tygodnie wcześniej, to był lajcik. Tutaj było co jechać do góry i powinno to zaprocentować w dalszej części, oby udanego sezonu :)
Czas: 2h 26m 52s
Miejsce: 142/205 open
Kat. M3: 63/82
Kategoria Zawody