
Maniek1981 Trzemeszno
Km w terenie: 12730.30 km (12.59%)
Czas na rowerze: 164d 11h 40m
Średnia prędkość: 25.59 km/h
===>>> Więcej o mnie <<<===













Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień14 - 0
- 2024, Sierpień17 - 0
- 2024, Lipiec10 - 0
- 2024, Czerwiec10 - 0
- 2024, Maj2 - 0
- 2024, Kwiecień1 - 0
- 2024, Marzec1 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień6 - 0
- 2023, Listopad2 - 0
- 2023, Wrzesień2 - 0
- 2023, Sierpień23 - 0
- 2023, Lipiec27 - 0
- 2023, Czerwiec14 - 0
- 2023, Maj14 - 0
- 2023, Kwiecień9 - 0
- 2023, Marzec4 - 1
- 2023, Luty6 - 0
- 2023, Styczeń11 - 0
- 2022, Grudzień8 - 0
- 2022, Listopad9 - 0
- 2022, Październik11 - 0
- 2022, Wrzesień24 - 0
- 2022, Sierpień23 - 0
- 2022, Lipiec24 - 0
- 2022, Czerwiec21 - 0
- 2022, Maj12 - 0
- 2022, Kwiecień7 - 0
- 2022, Marzec14 - 1
- 2022, Luty3 - 0
- 2022, Styczeń6 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad3 - 0
- 2021, Październik17 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 0
- 2021, Sierpień27 - 0
- 2021, Lipiec14 - 2
- 2021, Czerwiec21 - 0
- 2021, Maj15 - 0
- 2021, Kwiecień12 - 0
- 2021, Marzec15 - 0
- 2021, Luty9 - 0
- 2021, Styczeń10 - 2
- 2020, Grudzień11 - 4
- 2020, Listopad9 - 4
- 2020, Październik11 - 3
- 2020, Wrzesień20 - 3
- 2020, Sierpień12 - 12
- 2020, Lipiec9 - 4
- 2020, Czerwiec17 - 5
- 2020, Maj15 - 15
- 2020, Kwiecień20 - 21
- 2020, Marzec18 - 8
- 2020, Luty2 - 0
- 2020, Styczeń6 - 6
- 2019, Grudzień13 - 13
- 2019, Listopad12 - 0
- 2019, Październik20 - 11
- 2019, Wrzesień29 - 6
- 2019, Sierpień19 - 4
- 2019, Lipiec18 - 11
- 2019, Czerwiec17 - 8
- 2019, Maj19 - 18
- 2019, Kwiecień18 - 2
- 2019, Marzec15 - 17
- 2019, Luty8 - 4
- 2019, Styczeń13 - 11
- 2018, Grudzień9 - 8
- 2018, Listopad13 - 24
- 2018, Październik17 - 23
- 2018, Wrzesień17 - 6
- 2018, Sierpień15 - 19
- 2018, Lipiec29 - 31
- 2018, Czerwiec17 - 5
- 2018, Maj20 - 7
- 2018, Kwiecień20 - 12
- 2018, Marzec14 - 7
- 2018, Luty8 - 4
- 2018, Styczeń8 - 2
- 2017, Grudzień11 - 6
- 2017, Listopad12 - 25
- 2017, Październik14 - 20
- 2017, Wrzesień17 - 14
- 2017, Sierpień17 - 26
- 2017, Lipiec20 - 33
- 2017, Czerwiec24 - 26
- 2017, Maj20 - 26
- 2017, Kwiecień16 - 10
- 2017, Marzec14 - 12
- 2017, Luty12 - 24
- 2017, Styczeń14 - 27
- 2016, Grudzień7 - 10
- 2016, Listopad6 - 2
- 2016, Październik7 - 5
- 2016, Wrzesień21 - 7
- 2016, Sierpień10 - 4
- 2016, Lipiec15 - 4
- 2016, Czerwiec14 - 6
- 2016, Maj19 - 20
- 2016, Kwiecień7 - 8
- 2016, Marzec13 - 7
- 2016, Luty8 - 8
- 2016, Styczeń5 - 5
- 2015, Grudzień17 - 18
- 2015, Listopad15 - 10
- 2015, Październik16 - 20
- 2015, Wrzesień24 - 16
- 2015, Sierpień27 - 27
- 2015, Lipiec23 - 12
- 2015, Czerwiec23 - 34
- 2015, Maj20 - 25
- 2015, Kwiecień13 - 22
- 2015, Marzec17 - 29
- 2015, Luty16 - 14
- 2015, Styczeń11 - 26
- 2014, Grudzień8 - 11
- 2014, Listopad10 - 6
- 2014, Październik24 - 18
- 2014, Wrzesień17 - 2
- 2014, Sierpień14 - 2
- DST 71.76km
- Czas 02:35
- VAVG 27.78km/h
- VMAX 48.82km/h
- Temperatura -6.0°C
- Kalorie 2773kcal
- Podjazdy 71m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Poznań
Niedziela, 12 lutego 2017 · dodano: 13.02.2017 | Komentarze 2
Po dwóch dniach serwisowych przyszedł czas na sprawdzenie sprzętu i wspólne kręcenie. Wstępnie umówiliśmy się w pięć osób na godzinę 10:00 i jazdę w kierunku Poznania. Kierunek wymógł na nas wiatr, który przez cały weekend ostro dawał w kość. Z samego rana wykruszył się Kacper, który nie najlepiej się czuł, więc pozostało nam kręcić we czwórkę. Krótko po godzinie 10 ruszyliśmy, jadąc DK 15. Była niedziela, więc ruch był znikomy, a tirów też brak. Szybko dojechaliśmy do Gniezna, gdzie na moment zajrzeliśmy do mnie do pracy. Musiałem odebrać klucze, od których byłem wolny przez dwa tygodnie urlopu. Następnie przez Winiary i ulicę Żabią pokręciliśmy w stronę drogi wylotowej na Poznań, czyli ulicy Poznańskiej. Na jej końcu wbiliśmy się w serwisówkę S5 i nią cisnęliśmy do Łubowa. Tam wykręciliśmy na starą krajówkę i gnaliśmy prosto na Poznań. Krótki postój zrobiliśmy na stacji benzynowej w rejonie Dziekanowic, gdzie wypiliśmy co nieco ciepłego i uzupełniliśmy kalorie. Dalej było już ostre napieranie, aż do samego Poznania. Wiatr ani trochę nie uprzykrzał nam jazdy, więc jechało się wybornie. Na wjeździe do Poznania oczywiście obowiązkowe foto (bez Krzycha, który pomknął do przodu)...
"U aha, rowery dwa, u aha, górale rozjechane. U aha, rowery dwa, u aha, na polu stały" (znaczy się trzy :D)...

Przecięliśmy ulicę Bałtycką kierowaliśmy się w rejon katedry. Tam też króciutka pauza na fotkę...

Ostatni odcinek, to jazda w kierunku dworca PKP na Garbarach. Po drodze mogliśmy obserwować pływającą krę na Warcie...

Na dworzec dotarliśmy kilka minut przed planowanym czasem. Zakupiliśmy bilety powrotne i spokojnie oczekiwaliśmy na pociąg powrotny, który nadjechał po kilku minutach. Po godzinie jazdy dyliżansem kolejowym zameldowaliśmy się w Trzemesznie. Wypad bardzo udany, mając na uwadze porę roku i panujące warunki.
- DST 9.60km
- Czas 00:25
- VAVG 23.04km/h
- VMAX 44.15km/h
- Kalorie 351kcal
- Podjazdy 21m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Upgrade sprzętowy
Sobota, 11 lutego 2017 · dodano: 12.02.2017 | Komentarze 9
Ciąg dalszy roboty z osprzętem. Generalnie wymienione całkiem sporo. Nowe podzespoły z wyższej półki i obniżenie wagi roweru. W dół poszło leciutko o jakieś 2 kg :-) Podstawa, to wymiana napędu, bowiem na starym zrobiony był już spory kilometraż. Kaseta miała blisko 10000 km przebiegu, blat korby jakieś 17000 km. Nowa kaseta to solidna inwestycja z mojej strony i decyzja o założeniu Shimano CS-M770 11-34. Do tego łańcuch Shimano CN-HG93 i spinka Connex. Całość wygląda nieźle...
Wymieniony też oczywiście średni blat na korbie. Sama korba pozostała bez zmian. W najbliższych dniach wymienię jeszcze wkład supportu. Zainwestowałem także w nowe przerzutki. Na przód poszła Deore FD-M590, a na tył już coś mocniejszego XT RD-M772...

Jako, że przeszedłem z napędu 8-rzędowego na 9-rzędowy, koniecznym była wymiana manetek. Tutaj zdecydowałem się na Shimano SL-M590...

Wymieniłem także pancerze wraz z wszystkimi końcówkami i linkami. Pancerze pod kolor ramy, oczywiście czerwone :-) A skoro już konkretny upgrade sprzętowy, to wymieniłem całkowicie koła. Nowe DT Swiss XR 400 z cieniowanymi szprychami, na piastach Novatec, lżejsze o ponad 600 gramów na sztuce od do tej pory posiadanych...

Do tego opony Continental 2.2, tarcze hamulcowe XT z przodu 180 mm, tył 160 mm i zaciski kół Novatec pod kolor...

Po skończonej robocie obowiązkowo krótka jazda testowa, która wypadła pomyślnie. Wszystko działa jak należy, nic tylko jeździć. W najbliższym czasie planuję jeszcze inwestycję związaną z komfortem jazdy, czyli sztyca, siodło i chwyty. Myślę, że to wszystko pozwoli cieszyć się z jazdy i posłuży przez długi czas bezawaryjnie.
- DST 2.23km
- Czas 00:06
- VAVG 22.30km/h
- VMAX 34.66km/h
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Tryb serwisowy
Piątek, 10 lutego 2017 · dodano: 11.02.2017 | Komentarze 0
Do Grzegorza z klamotami, aby zacząć robotę z osprzętem. Powrót z buta :D- DST 51.41km
- Teren 4.00km
- Czas 02:42
- VAVG 19.04km/h
- VMAX 41.38km/h
- Temperatura -6.0°C
- Kalorie 1868kcal
- Podjazdy 183m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Dolina Rzeki Gąsawki
Czwartek, 9 lutego 2017 · dodano: 09.02.2017 | Komentarze 1
Kolejny mroźny dzień, ale ponownie nie zraziło to nas, by tym razem we trójkę zrobić kolejnego tripa. Ogólnie zrobiło się tęskno za lasem, a jadąc w kierunku północnym była szansa, by coś pokręcić nie narażając się na dukty pokryte lodem. Wszystko za sprawą leśnostrady od Gołąbek w kierunku Chomiąży Szlacheckiej, którą dało się płynnie poruszać. Co prawda droga jest skuta skorupą lodową, ale rynny wyjeżdżone od kół samochodów pozwalają na jazdę rowerem :-) Wygląda to mniej, więcej tak...
Poruszaliśmy się wąską nitką po suchym asfalcie. Jedynie na łukach drogi trzeba było uważać i wyhamowywać niemal do zera, bowiem tam jeszcze lód na całej szerokości. Jechaliśmy sobie z myślą o wizycie w Dolnie Rzeki Gąsawka. Droga przebiegała sprawnie i tylko końcowy odcinek ze zjazdem w dół był bardzo trudny, bowiem tam większa część nawierzchni pokryta była lodem. Wszyscy jednak cało dotarliśmy do celu...

Zrobiliśmy kilkuminutową przerwę na rozgrzanie się ciepłą herbatą, po czym ruszyliśmy na objazd ścieżki przyrodniczej. Chłopaki chyba nie brali na poważnie mojego pomysłu z objechaniem ścieżki, obawiając się trudnych warunków w postaci lodu i korzeni. Ja jednak bez zastanowienia wsiadłem na siodło i pognałem w teren. Jechało się przyjemnie, a warunki były zaskakująco dobre. Współtowarzysze wycieczki widząc, że pognałem do przodu także ruszyli. Jak to w tym miejscu bywa, jest i trochę przełajów...

Na dole w dalszym ciągu jechało się przyjemnie i po kilku chwilach byliśmy nad rzeką...

Meandrująca rzeczka...

Większość powierzchni skuta pokrywą lodową...

Kacper czas, w którym pstrykałem fotki wykorzystał na obniżenie ciśnienia w oponach, aby pewniej czuć się na śliskiej nawierzchni...

Następnie ruszyliśmy w górę, ale z buta, bowiem tu już jechać się nie dało. Ścieżka pokryta była na górze cienką warstwą lodu, która była bardzo niebezpieczna. O jeździe nie było mowy, a moje buty w blokami w podeszwach zachowywały się niczym łyżwy. Na chwilę jeszcze przystanąłem, aby zrobić ujęcie z góry...

Dalej kierowaliśmy się już do wyjścia, gdzie można było ponownie wsiąść na rowery i sprawnie się poruszać. Na moment zajrzeliśmy jeszcze nad jezioro Oćwieckie...

I ruszyliśmy w drogę powrotną. Najpierw podjazd do góry. Ze względu na oblodzenie tego odcinka poruszaliśmy się miękkim poboczem po liściach i gałęziach, ale poszło sprawnie. Dalej jazda ponownie wąskim torem, aż do Gołąbek. Wczoraj chłopaki pocisnęli ostro do przodu, ale dzisiaj gdzie potrzebne było dodatkowo trochę techniki, to ja pomknąłem do przodu...

Na Gołąbkach poczekałem dłuższą chwilę za Kacprem i Krzychem, by dalej wspólnie zmierzać w kierunku Trzemeszna. Jako, że droga do Gołąbek prowadziła przez Jastrzębowo i Smolary, to powrót nastąpił przez Ławki i Kruchowo. Dzisiaj było mega przyjemnie i oby tak dalej :-)
Kategoria Zimowo
- DST 63.19km
- Czas 02:48
- VAVG 22.57km/h
- VMAX 47.63km/h
- Temperatura -8.0°C
- Kalorie 2384kcal
- Podjazdy 150m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Wmordewindowo: Orchowo - Gębice - Mogilno
Środa, 8 lutego 2017 · dodano: 08.02.2017 | Komentarze 3
Na środowy poranek umówiliśmy się razem z Kacprem, Grzegorzem i Krzychem, by coś pokręcić. Pogoda zapowiadała się iście syberyjska - mroźnie i z dokuczliwym wiatrem. I rzeczywiście tak było. Jako cel obraliśmy sobie Mogilno z drogą przez Orchowo i Gębice. Oczywiście nadal wariant asfaltowy. Ruszyliśmy z Trzemeszna dość energicznie kręcąc pod upierdliwy wmordewind. Niemal od samego początku wiedziałem, że nie jest to mój dzień, gdyż noga nie podawała. Do Orchowa dojechaliśmy ze średnią powyżej 20 km/h, jadąc wciąż pod to cholerne wiatrzysko. Na odcinku Orchowo - Gębice wiało z boku i dawało nieźle śniegiem, a tempo jeszcze trochę wzrosło. Wciąż cisnęliśmy, o robieniu zdjęć nie było mowy, bo komu się chciało na tym mrozie, gdzie przy wietrze odczuwalna temperatura oscylowała w granicach -15 - -20 °C. Przerwę zrobiliśmy w okolicach Goryszewa, po przecięciu DK 15 na stacji beznynowej. Oczywiście ciepła herbata, kawa, i uzupełnienie kalorii...
Po kilkunastu minutach ruszyliśmy dalej. Wszyscy na tyle zyskali sił, że tempo wzrosło powyżej 25 km/h. Szybki przejazd przez Mogilno i nareszcie z wiatrem w plecy cisnęliśmy w kierunku Ławek. Ten odcinek to liczne zjazdy i podjazdy. Jak już wcześniej wspomniałem moje nogi dzisiaj nie chciały współpracować tak, jakbym chciał, w wyniku czego chłopaki na podjazdach zaczęli się oddalać. Dodatkowo pojawił się u mnie ból kolan, który dawał powoli znać o sobie od kilku dni. Postanowiłem nie forsować się i jechać swoim tempem jakieś 200 - 300 metrów za chłopakami. Przed Ławkami tempo spadło, więc doszedłem do trójki, która mi odjechała. W Ławkach skręt w kierunku Trzemeszna i znowu dał znać o sobie boczny wiatr. Na moje nogi to było już za dużo tego dnia, więc odpuściłem jazdę w grupie. Chłopaki pojechali swoim tempem, a ja dotarłem do Trzemeszna jakieś 500 metrów za nimi. Niemniej wyjazd trzeba zaliczyć na plus. Tempo momentami solidne, zwłaszcza na podjazdach, gdzie chłopaki ścigali się między sobą, który wjedzie pierwszy na wzniesienie. Ja dzisiaj mogłem się tylko temu przyglądać. W najbliższych dniach trzeba będzie pokręcić nieco delikatniej i szybko wymienić kasetę, która ma już dosyć (przebieg około 10000 km). Podejrzewam, że właśnie to jest przyczyną moich dolegliwości z kolanami. Po prostu jazda na zbyt niskiej kadencji. Czas na większy serwis osprzętu.
- DST 30.81km
- Teren 0.10km
- Czas 01:16
- VAVG 24.32km/h
- VMAX 42.82km/h
- Temperatura -0.1°C
- Kalorie 1201kcal
- Podjazdy 57m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Gołąbki
Poniedziałek, 6 lutego 2017 · dodano: 06.02.2017 | Komentarze 2
Pogoda w ostatnich dniach skutecznie mnie zniechęca do jazdy. Szaro, ponuro, a do tego jeszcze dokuczliwy wiatr. Jeśli doda się do tego wszechobecny smog i epidemię grypy, to odechciewa się jazdy. Dzisiaj mijał piąty dzień bez jazdy, a upierdliwe siedzenie w domu dało znać już na tyle, że było mocniejsze niż brak chęci do jazdy. W wyniku tego oto działania wszelka logika została obalona i postanowiłem się ruszyć. Zwerbowałem Kacpra, który miał podobne odczucia w ostatnich dniach, i tak oto trochę pokręciliśmy. Nie bez przypadku ruszyliśmy chwilę przed zapadającym zmrokiem. Cel był taki, aby uświadczyć tej szarugi w jak najmniejszym stopniu. W ciemności jakoś nie widać tego przygnębiającego, szarego otoczenia. I pomyśleć, że kilka, kilkanaście dni temu mieliśmy tak piękne krajobrazy. No, ale bajka wiecznie trwać nie będzie. Dzisiejszego późnego popołudnia, czy też wieczoru jak kto woli pojechaliśmy na Gołąbki. Wariant w dalszym ciągu asfaltowy z uwagi na szklankę w lasach. Trasa wiodła przez Jastrzębowo i Smolary. Na Gołąbkach krótki postój nad jeziorem przy zapadającym już zmroku...
Tym razem pojeździłem sobie po tafli jeziora na nogach. Bloki spd robiły za płozy :D Następnie kilka łyków gorącej herbaty z termosu i ruszyliśmy w drogę powrotną przez Ławki i Kruchowo. W mieście jeszcze chwilę się pokręciliśmy, by dokręcić do trzydziestki i tym oto epizodem zakończyliśmy dzisiejszą jazdę. Oby w następnych dniach było więcej chęci do jazdy. Bo, albo niech piździ i sypie śnieg, albo niech przyjdzie wiosna. Takiej jesieni zimą nie cieprię.
- DST 40.36km
- Czas 01:43
- VAVG 23.51km/h
- VMAX 50.73km/h
- Temperatura -2.0°C
- Kalorie 1544kcal
- Podjazdy 107m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Przy zapadającym zmierzchu
Środa, 1 lutego 2017 · dodano: 03.02.2017 | Komentarze 4
Na środowe popołudnie umówiłem się z Kacprem. W zasadzie to zbliżał się już wieczór, bowiem ruszyliśmy krótko przed zachodem słońca. Ze względu na trudne warunki w terenie padło na wariant 100% asfaltowy. Pojechaliśmy przez Zieleń, Trzemżal i Mijanowo w kierunku Wylatowa. Zmarzłem trochę ze względu na zimny wiatr ze wschodu, ale w Wylatowie nastąpiła zmiana kierunku i było już dużo lepiej. Szybko przemknęliśmy krótkim odcinkiem DK 15 i przez Wydartowo pojechaliśmy w kierunku Kruchowa. Liczyłem, że uda zrobić się fajne ujęcie zachodzącego słońca, ale te dzisiaj przechytrzyło wszystkich i nim zaszło schowało się za chmurami. Z Kruchowa pojechaliśmy jeszcze do Grabowa, stamtąd do Jastrzębowa i przez Kozłowo wróciliśmy do Trzemeszna. Ostatnie kilometry to jazda niedawno oddaną do użytku ścieżką rowerową, która już się rozpada!!! Terminy, złe przygotowanie podłoża, niewłaściwe materiały, coś tu musiało nie zagrać i zrobiono to na odpierdol!!! Zdjęcia zrobiłem jeszcze za dnia, a dokładniej do południa, gdy byłem z dzieckiem na spacerze. Wygląda to nieciekawie. Są sporej długości pęknięcia...

Są też mniejsze, ale już z nieco większymi szczelinami...

Zgłosiłem fakt do gminy, zobaczymy jakie podejmą kroki. Niewątpliwie trzeba te wady usunąć, bo w przeciwnym wypadku będą się one powiększać, a poruszanie się ścieżką może narażać na niebezpieczeństwo.
- DST 68.64km
- Teren 3.00km
- Czas 02:50
- VAVG 24.23km/h
- VMAX 41.38km/h
- Temperatura 2.0°C
- Kalorie 2665kcal
- Podjazdy 294m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Przyjezierze
Poniedziałek, 30 stycznia 2017 · dodano: 01.02.2017 | Komentarze 1
Ruszyły ferie oraz mój urlop, więc trzeba co nieco wykorzystać i pokręcić. Na poniedziałek udało nam się pokręcić we trójkę z Kacprem i Krzychem. Plan był taki, aby pojechać do Przyjezierza, unikając maksymalnie dróg gruntowych. Z Trzemeszna pomknęliśmy przez Trzemżal i Słowikowo do Orchowa, a stamtąd prosto na Przyjezierze przez Bielsko. W Bielsku przymusowa przerwa, bowiem Krzychu musiał dopompować koło. Szybko zaczęło schodzić powietrze, na szczęście mleczko tym razem zadziałało i do samego końca nie było większych problemów. W Przyjezierzu obowiązkowo zajrzeliśmy na plażę. Wjechaliśmy na molo i zrobiliśmy nieco dłuższy postój. Wypiliśmy ciepłą herbatę i popatrzyliśmy na skute lodem jezioro...
Jako, że lodowa skorupa była gruba, postanowiliśmy wjechać na lód. Ostrożnie pokręciliśmy się po tafli jeziora, po czym podjechaliśmy pod wyskok używany w sezonie letnim do wakeboard'u...

Było znowu śmiesznie. Zastanawialiśmy się czy, aby nie rozpędzić się i wyskoczyć z najazdu, oczywiście żartując :-D

Wygłupy trzeba było zakończyć i zbierać się w drogę powrotną. Wybraliśmy wariant przez Gaj i Mlecze, gdzie na krótkim odcinku terenowym nieźle się upapraliśmy. Grzejące słońce roztopiło sporą ilość śniegu i lodu, przez co podłoże było miejscami grząskie. Następnie przejazd przez Linówiec i w Wólce Orchowskiej wbiliśmy się na trasę, którą mknęliśmy do Przyjezierza. Dalsza część trasy, to ten sam wariant, jak w drodze do Przyja. Znowu było ostre tempo, które od Linówca oscylowało w granicach 30 km/h, ale było w porządku ;-)
Kategoria Zimowo
- DST 63.17km
- Teren 8.00km
- Czas 02:59
- VAVG 21.17km/h
- VMAX 39.26km/h
- Temperatura 1.0°C
- Kalorie 2284kcal
- Podjazdy 131m
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze
Rewia lodowa w Powidzkim Parku Krajobrazowym
Sobota, 28 stycznia 2017 · dodano: 30.01.2017 | Komentarze 3
Na sobotnie kręcenie udało zmontować się całką fajną ekipę: Kacper, Grzegorz, Bobiko, no i ja. Wstępnie mieliśmy fajnie zaplanowany wypad, ale wiatr zweryfikował te plany i zmuszeni zostaliśmy do przełożenia tej wyprawy. Przy takim obrocie sprawy zrodził się kolejny pomysł z wypadem do Powidzkiego Parku Krajobrazowego. Optymistyczna wersja zakładała objazd jeziora Powidzkiego, jednak szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię, ze względu na warunki panujące w lasach. Pokrywa lodowa uniemożliwiała płynne i szybkie poruszanie się, więc okroiliśmy do minimum wariant terenowy. Najpierw dojazd asfaltówką do Krzyżówki, gdzie umówiliśmy się z Bobiko. Po około pięciu minutach dojechał, oznajmiając, że na odcinku od Lubochni dwa razy leżał. To był sygnał, że jest na prawdę ślisko. Pomknęliśmy do Gaju, ostrożnie przemierzając krótki odcinek terenowy. Dalej asfaltem do Skubarczewa przez Ostrowite Prymasowskie. W Skubarczewie wjechaliśmy na terenowy odcinek, aby dotrzeć do Ostrowa. Ja wyrwałem do przodu, oglądam się po kilku chwilach, a reszta w tyle. Jak się okazało Grzegorz i Bobiko leżeli. Najpierw pojawił się na horyzoncie Grzegorz...
A krótko po nim Bobiko...

Byliśmy w komplecie, więc ruszyliśmy dalej. Ujechałem kilka metrów i nieźle mnie pociągnęło. Cudem uniknąłem gleby, ale jadący za mną Kacper już nie. Mimo to kontynuowaliśmy jazdę. Warunki w lesie były ekstremalnie trudne. Niedługo potem czekał nas lodowy podjazd...

Powoli zbliżaliśmy się do Ostrowa, w międzyczasie robiąc przerwę na ciepłą herbatę...

Jak się na postoju okazało Bobiko leżał kolejny, już czwarty raz tego dnia, a Kacper kolejne dwa, czyli w sumie trzy. Ogólnie mieliśmy z tego dużo śmiechu, bowiem nic poważniejszego się nie stało. Po ogrzaniu herbatą ruszyliśmy dalej i po chwili dotarliśmy do drogi asfaltowej w Ostrowie. To było niczym ziemia obiecana, w końcu normalne warunki do jazdy...

Chłopaki dopompowali koła i ruszyliśmy w kierunku Powidza, mijając po drodze Przybrodzin. W Powidzu szybki przejazd przez miasto i gnaliśmy dalej, bo w lesie straciliśmy sporo czasu. Tempo rosło i robiło się coraz cieplej. W Witkowie dosłownie na moment się zatrzymaliśmy, po czym ruszyliśmy prosto na Trzemeszno. Nawet nie wiemy kiedy zgubiliśmy Bobiko, który opadł z sił z uwagi na znikomą ilość jazdy w ostatnim czasie. W momencie, gdy się zorientowaliśmy postanowiliśmy poczekać. Odczytałem jednak wtedy od niego wiadomość, że podjął decyzję powrotu do Gniezna przez Kędzierzyn. Bobiko sorry, że tak wyszło. Mam nadzieję, że nie czujesz urazy ;-) My, we trójkę kontynuowaliśmy jazdę, dalej mknąc szybkim tempem. Na wjeździe do Trzemeszna z Grzegorzem zorientowaliśmy się, że tym razem nie ma Kacpra. Jak się, okazało jemu prąd odłączyło na Miatach. To znaczy, że pocisnęliśmy ostro. Każdy był jednak zadowolony z solidnej jazdy i cyrku na lodzie w lesie. Angaż w rewii lodowej mamy chyba pewny. Mnie jako jedynemu udało się przejechać bez gleby, aczkolwiek wiele nie brakowało. Oby więcej takich wypadów ;-)
Kategoria Zimowo
- DST 4.97km
- Czas 00:14
- VAVG 21.30km/h
- VMAX 33.44km/h
- Sprzęt Giant Revel 29er
- Aktywność Jazda na rowerze